sobota, 18 grudnia 2010

Świąteczny nastrój

Mam nadzieję, że i u Was zagościł ten niepowtarzalny świąteczny nastrój:)
Dziś ubraliśmy  choinkę, Calineczka też pomagała dzielnie:)
na stole pachną cynamonowe i korzenne ciasteczka
a w kuchni właśnie ugotował się kompot z suszu, pachnie świętami!
Ten zapach szczególnie przypomina mi święta mojego dzieciństwa, kiedy to wieczorem 23go bądź rano w Wigilię ubieraliśmy choinkę- zawsze było przy tym tyle śmiechu i wygłupów:) Mama się krzątała w kuchni robiąc makowce, pierogi z kapustą... to najpiękniejsze wspomnienia. Pamiętam,że już tydzień przed świętami codziennie przed snem patrzyłam przez okno i sprawdzałam, czy jest już śnieg, a jeśli był, to czy aby na pewno nie stopnieje:) Z zapałem szukałyśmy z siostrą prezentów schowanych przez rodziców, raz nawet były na balkonie  w jakiejś skrzyni...nawet tam potrafiłyśmy dotrzeć, ale nigdy żadna z nas nie otworzyła żadnego, patrzyłyśmy tylko na kolorowe opakowania i zastanawiałyśmy się, co w nich jest:)

Dziś mam dzień dla siebie, żadnego rękodzieła, choć od kilku dni chodzi mi po głowie pewien anioł z masy solnej:)

Mam nadzieję, że tego pięknego, mroźnego dnia nie spędziłyście (spędziliście:)) wiem, że zaglądają tu także szanowni Panowie:)) w centrach handlowych w gigantycznych kolejkach!:)

Ściskam:)

2 komentarze:

Kasia pisze...

ja się przyznam - byłam dziś jeszcze na zakupach, ale to nie da się ukryć - był błąd hehe :D za dużo ludzi wszędzie i zamiast świątecznego nastroju tylko gonitwa za podarkami. A co do wspomnień - mam podobne do Twoich :) ubieranie choinki z braćmi, robienie pierożków (w domu robię je tylko ja z mamą a na Wigilii zajada się nimi cała rodzina ^^), no i śnieg! Zawsze pamiętam jak czekaliśmy na śnieg - tak jak i Ty - żeby był i nie stopniał czasem, bo co to za święta bez śniegu? :)

Magda pisze...

Ja również byłam na zakupach, ale niewielkich, a i kolejki nie takie straszne.
A w Wigilię, przed Wieczerzą, Dziadek zabierał mnie i moją siostrę na parter (mieszkali na czwartym piętrze), żeby sprawdzić, czy czasem Święty Mikołaj nie podjechał pod drzwi klatki schodowej. A my co roku dawałyśmy się na to nabrać. Po powrocie do mieszkania, okazywało się, że Mikołaj nie musi pokonywać schodów, jak my, że wleciał przez okno i zostawił dla wszystkich prezenty pod choinką. A my znów go nie widziałyśmy! :-)

 
Copyright 2012 Uroczysko Filomenki. Powered by Blogger
Blogger by Blogger Templates and Images by Wpthemescreator
Personal Blogger Templates