...na to,że w zasadzie nie ma jeszcze listopada,a ja czynię świąteczne rękodzieło?
Terminy mnie gonią,wiem,że jeślibym rozpoczęła prace później, najzwyczajniej w świecie bym nie zdążyła.
A chcę zdążyć na czas.:)
Więc zamiast halloween'owego szaleństwa będzie bożonarodzeniowe szaleństwo:
Serce o wielkości 15cm średnicy:
To serce poniżej jest duże,20cm średnicy.
Serca o średnicy 15cm.
Pierwsza w tym roku bombka:)
Kończę świąteczne duże wianki, w kolejce czeka jeszcze parę bombek i kilkanaście serc w różnych wielkościach.
Kochani,zapewne duża część z Was szaleje na Halloween, lubię ten wieczór,jednakże Zaduszki,są dla mnie niesamowitym klimatem-swoim zadumaniem,mgłą podbijają moje serce rokrocznie:)
Szalonego wieczoru Wam życzę!
piątek, 31 października 2014
poniedziałek, 20 października 2014
Wietrznie
Kochani,
aura się zmienia,dni coraz krótsze,wieczory chłodne i wietrzne- każda pora roku ma swój urok.
Co roku o tej porze, cudownie chłodnej i jesiennej,długo przebywam w kuchni.
Lubię pichcić pyszności dla rodziny.Wieczory więc pachną duszonym jabłkiem,pieczystym,ciasteczkami,muffinkami,gęstymi sosami bogatymi w paprykę.
Prace nad sercami nadal w toku,
to prawie całość, którą ostatnio wykonałam:
Będzie jeszcze około 10ciu,w planach kolejnych-masa solna:) Taka już anielska,świąteczna.
pozdrawiam Was ciepło!
aura się zmienia,dni coraz krótsze,wieczory chłodne i wietrzne- każda pora roku ma swój urok.
Co roku o tej porze, cudownie chłodnej i jesiennej,długo przebywam w kuchni.
Lubię pichcić pyszności dla rodziny.Wieczory więc pachną duszonym jabłkiem,pieczystym,ciasteczkami,muffinkami,gęstymi sosami bogatymi w paprykę.
Prace nad sercami nadal w toku,
to prawie całość, którą ostatnio wykonałam:
Będzie jeszcze około 10ciu,w planach kolejnych-masa solna:) Taka już anielska,świąteczna.
pozdrawiam Was ciepło!
poniedziałek, 6 października 2014
Jesiennie
Najbardziej lubię jesień. Gdy sierpień się kończy, czuję przyjemne mrowienie w dłoniach i za uszami- że już zaraz,za chwileczkę zaczną się mgły,chłodki,deszcze,długie wieczory.
Tą porą weny mam chyba najwięcej i najwięcej też ochoty,aby pozostawać w domu.
Co wtedy robię?Dużo czasu spędzam w kuchni,\ i coraz więcej rękodzielniczę:)
A że od weekendu w domu mam chore obie córcie,tworzę:)
Obiecałam Wam,że pokażę Wam pierwszego,wymyślonego przeze mnie,anioła.
oto on,pierwowzór:
A to kolejna porcja serduch:
To serce jest duże-20cm średnicy.
Komplet trzech małych (10cm) serduszek.
Pora na zimowe obrazki:
Kochani,na zimę mam mnóstwo pomysłów,jedyna obawa jest o brak odpowiedniej ilości czasu,ale zaczynam już dziś,bo chcę to wszystko zrobić:)
Co u mnie poza tym?
Dobry nadszedł czas.Jestem spokojna,szczęśliwa.
Tego życzę i Wam!
Tą porą weny mam chyba najwięcej i najwięcej też ochoty,aby pozostawać w domu.
Co wtedy robię?Dużo czasu spędzam w kuchni,\ i coraz więcej rękodzielniczę:)
A że od weekendu w domu mam chore obie córcie,tworzę:)
Obiecałam Wam,że pokażę Wam pierwszego,wymyślonego przeze mnie,anioła.
oto on,pierwowzór:
A to kolejna porcja serduch:
To serce jest duże-20cm średnicy.
Komplet trzech małych (10cm) serduszek.
Pora na zimowe obrazki:
Kochani,na zimę mam mnóstwo pomysłów,jedyna obawa jest o brak odpowiedniej ilości czasu,ale zaczynam już dziś,bo chcę to wszystko zrobić:)
Co u mnie poza tym?
Dobry nadszedł czas.Jestem spokojna,szczęśliwa.
Tego życzę i Wam!
niedziela, 14 września 2014
środa, 27 sierpnia 2014
piątek, 22 sierpnia 2014
Anielskie serca
Powoli się rozkręcam,
dziś pokazuję dwa serca anielskie,a zapewne będzie ich coraz więcej.
Wciąż doskonalę sztukę dekupażu,znów mnie to fascynuję i na chwilę obecną poświęcam temu swój wolny czas.
Dwa pierwsze serca są wielkości 15x15cm, trzecie jest malutkie-6cm.
Dzisiejsze słoneczne popołudnie pozwoliło mi na przygotowanie (malowanie akrylówką,świecowanie etc) dwóch kolejnych, na zdobienie których cieszę się jak dziecko.
Moja pasja mnie wycisza.Daje spełnienie (szkoda,że jakoś nie mogę jak na razie się za to utrzymać:))).
Czuję spokój, kiedy siadam do kuchennego stołu (raczej blatu,kuchnię mam zaiste,hobbitową:)), zaparzam kawę bądź aromatyczną herbatę i mogę oddać się chwili. Zapominam o całym świecie, a uwierzcie mi- ostatnie dni,tygodnie były dla mnie ciężkie i obfite w niemiłe emocje.
Jednakże staram się utrzymać równowagę, a rękodzieło mi w tym pomaga.
Tak więc tworzę więcej,nawet szyję! Wymyśliłam sobie jakiegoś twora anielskiego-wymysł ten przerzucę na wykrój, wykrój na tkaninę,uszyję i zobaczymy,czy mi się spodoba,czy się też okaże się,że jeszcze wiele muszę się nauczyć:)
Dni mijają mi również na poszukiwaniu....pracy. Po prawie 9 latach w jednej firmie,trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Młoda nie jestem,zapewne mam mnóstwo konkurencji, ale nie poddaję się.Wierzę,że się uda!
Lato się kończy-czuję to w porannym powietrzu.Wyłażę na bosaka,w piżamie na balkon i wdycham jak wariatka to powietrze.:)
Niedługo jesień. Moja ukochana jesień:))
Całuję Was ciepło,
Wasza Fila-Ewa.
dziś pokazuję dwa serca anielskie,a zapewne będzie ich coraz więcej.
Wciąż doskonalę sztukę dekupażu,znów mnie to fascynuję i na chwilę obecną poświęcam temu swój wolny czas.
Dwa pierwsze serca są wielkości 15x15cm, trzecie jest malutkie-6cm.
Dzisiejsze słoneczne popołudnie pozwoliło mi na przygotowanie (malowanie akrylówką,świecowanie etc) dwóch kolejnych, na zdobienie których cieszę się jak dziecko.
Moja pasja mnie wycisza.Daje spełnienie (szkoda,że jakoś nie mogę jak na razie się za to utrzymać:))).
Czuję spokój, kiedy siadam do kuchennego stołu (raczej blatu,kuchnię mam zaiste,hobbitową:)), zaparzam kawę bądź aromatyczną herbatę i mogę oddać się chwili. Zapominam o całym świecie, a uwierzcie mi- ostatnie dni,tygodnie były dla mnie ciężkie i obfite w niemiłe emocje.
Jednakże staram się utrzymać równowagę, a rękodzieło mi w tym pomaga.
Tak więc tworzę więcej,nawet szyję! Wymyśliłam sobie jakiegoś twora anielskiego-wymysł ten przerzucę na wykrój, wykrój na tkaninę,uszyję i zobaczymy,czy mi się spodoba,czy się też okaże się,że jeszcze wiele muszę się nauczyć:)
Dni mijają mi również na poszukiwaniu....pracy. Po prawie 9 latach w jednej firmie,trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Młoda nie jestem,zapewne mam mnóstwo konkurencji, ale nie poddaję się.Wierzę,że się uda!
Lato się kończy-czuję to w porannym powietrzu.Wyłażę na bosaka,w piżamie na balkon i wdycham jak wariatka to powietrze.:)
Niedługo jesień. Moja ukochana jesień:))
Całuję Was ciepło,
Wasza Fila-Ewa.
wtorek, 5 sierpnia 2014
Naszło mnie podczas burzy...
...jesiennie:) Dlatego bransoletki są "cieplutkie" i miłe:)
Idealne na chłodniejsze dni do sweterków:)
Buziaki na dzień dobry:)
Idealne na chłodniejsze dni do sweterków:)
Buziaki na dzień dobry:)
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Wakacje,ach wakacje:)
Kochani,
trzy tygodnie na ukochanych Mazurach naładowały mnie niewiarygodnie wielką pozytywną energią.
Zresztą-co tu się dziwić-pogoda trafiła się nam jak drut- prócz jednego dnia, dnia przyjazdu, pogoda sprawiła nam wielką przyjemność i codziennie raczyła nas upałem i słońcem:)
Torbę zapakowałam ubraniami na temperaturę bardziej wiosenną,a tutaj- niespodzianka:)
Było cudownie. Pierwszy raz od kiedy pojawiły się na świecie dzieci odpoczęłam. Tak prawdziwie!
Przywiozłam zeszyt nowych rękodzielniczych pomysłów i od jutra zaczynam ich realizację,co oczywiście będę na bieżąco tutaj pokazywać:)
Oto fotorelacja z tegorocznych wakacji:
Wszędzie bociany!
Jezioro w Piasutnie:
Za te sielskie klimaty dałabym się pokroić!
A takimi słojami pełnymi jagód raczył mnie mój mąż co kilka dni:) Tak więc często smażyłam góry naleśników tudzież racuszków:) Dziewczynki były zachwycone!
O zachodzie słońca woda była najcieplejsza,choć i tak była w dzień jak tzw. zupa:)
A to zdjęcie chyba lubię najbardziej z tegorocznych wakacji. :)
Dawno mnie te moje księżniczki zdetronizowały:)!
Odpoczynek po dniu spędzonym nad jeziorem, w wodnych szaleństwach:
To się nazywa wolność:)
Robiliśmy także ogniska.Natalia bardzo chętnie pomagała w przygotowaniach:
A to wieś Połom- znaleziona przypadkiem,podczas małej wycieczki. Zauroczyło nas to miejsce,otoczone gęstym lasem.
Codzienne szaleństwa nad jeziorem:
Starałam się przygotowywać różne grillowane pyszności. Nie ograniczałam się tylko do kiełbaski i karkówki:) Były szaszłyki warzywne,faszerowane warzywa,grzanki na słodko i inne smakołyki.
Czym się to skończyło?Jestem nieco cięższa....:)
Zdarzały się dni,kiedy był taki upał,że nie chciało się nam opuszczać domu. Wtedy ratunkiem był ten oto wspaniały basen:)
Wieczorem trudno nam było wyciągać na brzeg dzieci:) Zresztą nawet ja,nie umiejąca pływać,trwałam w tej czystej jeziornej otchłani:)
Bardzo często robiliśmy wycieczki rowerowe.Tutaj krótki odpoczynek przed dalszą trasą.
Nigdzie tak nie odpoczywam jak na Mazurach,mimo iż kocham polskie morze. Na Mazurach jednak moje ciało i dusza odpoczywa tak totalnie,głowa nie huczy,każda cząstka ciała jest naładowana powietrzem,które pachnie oszałamiająco. Tam nawet kawa inaczej smakuje...:)
Ściskam Was,
mam nadzieję,że Wasze wakacje były,czy też są lub będą równie udane!
Wasza Fila
trzy tygodnie na ukochanych Mazurach naładowały mnie niewiarygodnie wielką pozytywną energią.
Zresztą-co tu się dziwić-pogoda trafiła się nam jak drut- prócz jednego dnia, dnia przyjazdu, pogoda sprawiła nam wielką przyjemność i codziennie raczyła nas upałem i słońcem:)
Torbę zapakowałam ubraniami na temperaturę bardziej wiosenną,a tutaj- niespodzianka:)
Było cudownie. Pierwszy raz od kiedy pojawiły się na świecie dzieci odpoczęłam. Tak prawdziwie!
Przywiozłam zeszyt nowych rękodzielniczych pomysłów i od jutra zaczynam ich realizację,co oczywiście będę na bieżąco tutaj pokazywać:)
Oto fotorelacja z tegorocznych wakacji:
Wszędzie bociany!
Jezioro w Piasutnie:
Za te sielskie klimaty dałabym się pokroić!
A takimi słojami pełnymi jagód raczył mnie mój mąż co kilka dni:) Tak więc często smażyłam góry naleśników tudzież racuszków:) Dziewczynki były zachwycone!
O zachodzie słońca woda była najcieplejsza,choć i tak była w dzień jak tzw. zupa:)
A to zdjęcie chyba lubię najbardziej z tegorocznych wakacji. :)
Dawno mnie te moje księżniczki zdetronizowały:)!
Odpoczynek po dniu spędzonym nad jeziorem, w wodnych szaleństwach:
To się nazywa wolność:)
Robiliśmy także ogniska.Natalia bardzo chętnie pomagała w przygotowaniach:
A to wieś Połom- znaleziona przypadkiem,podczas małej wycieczki. Zauroczyło nas to miejsce,otoczone gęstym lasem.
Codzienne szaleństwa nad jeziorem:
Starałam się przygotowywać różne grillowane pyszności. Nie ograniczałam się tylko do kiełbaski i karkówki:) Były szaszłyki warzywne,faszerowane warzywa,grzanki na słodko i inne smakołyki.
Czym się to skończyło?Jestem nieco cięższa....:)
Zdarzały się dni,kiedy był taki upał,że nie chciało się nam opuszczać domu. Wtedy ratunkiem był ten oto wspaniały basen:)
Wieczorem trudno nam było wyciągać na brzeg dzieci:) Zresztą nawet ja,nie umiejąca pływać,trwałam w tej czystej jeziornej otchłani:)
Bardzo często robiliśmy wycieczki rowerowe.Tutaj krótki odpoczynek przed dalszą trasą.
Nigdzie tak nie odpoczywam jak na Mazurach,mimo iż kocham polskie morze. Na Mazurach jednak moje ciało i dusza odpoczywa tak totalnie,głowa nie huczy,każda cząstka ciała jest naładowana powietrzem,które pachnie oszałamiająco. Tam nawet kawa inaczej smakuje...:)
Ściskam Was,
mam nadzieję,że Wasze wakacje były,czy też są lub będą równie udane!
Wasza Fila
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































